Janina Korolewicz-Waydowa: pierwsza Pani Dyrektor polskiego teatru operowego
Swoim głosem urzekała publiczność w Polsce i na świecie, a jej talent artystyczny szedł w parze z talentem managerskim. Wbrew konwenansom i wbrew krytyce. Kierowała Operą w warszawskim Teatrze Wielkim aż dwukrotnie. W międzyczasie była także dyrektorem Opery Lwowskiej. Dziś, z perspektywy czasu, można uznać ją za pionierkę na drodze do emancypacji kobiet. Bo Janina Korolewicz-Waydowa wyprzedziła swoje czasy o całą epokę, łącząc wizerunek operowej diwy z dyrektorskim stanowiskiem.
Jest wrzesień 1917 roku. Trwa pierwsza wojna światowa. W legionach polskich władzę obejmuje Rada Regencyjna, a w twierdzy wojskowej w Magdeburgu osadzony jest Józef Piłsudski. Od wywalczenia niepodległości dzieli Polskę jeszcze rok. I ponad rok, bo stanie się to dopiero 28 listopada 1918 roku, dzieli polskie kobiety od uzyskania czynnych i biernych praw wyborczych. Jednak już teraz, we wrześniu, w okupowanej przez Niemcy Warszawie, stanowisko dyrektora Opery w Teatrze Wielkim po raz pierwszy zostaje powierzone kobiecie.
Janina Korolewicz-Waydowa jest jeszcze młodą, czterdziestojednoletnią kobietą (urodzona w Warszawie, 3 stycznia 1876 roku) i ma za sobą wiele pierwszoplanowych ról operowych. Ukończyła naukę u Walerego Wysockiego w Galicyjskim Towarzystwie Muzycznym we Lwowie, a zadebiutowała w 1893 roku partią Hanny w „Strasznym dworze” Stanisława Moniuszki. Wystąpiła na deskach Opery Lwowskiej. Chwalono wówczas jej posągową urodę oraz głos, według recenzji profesora Stanisława Niewiadomskiego: „w porównaniu z którym srebrny dzwonek mógłby co najwyżej uchodzić za srebrną blaszkę.”
Artystyczną drogę rozpoczęła jako sopran liryczno-koloraturowy. Trzy lata po lwowskim debiucie została solistką Opery Warszawskiej. Kreowała partie belcantowe, takie jak Amina w „Lunatyczce” Belliniego czy Nedda w „Pajacach” Leoncavalla. Obsadzano ją także jako Micaelę w „Carmen”, Gildę w „Rigoletto”, Małgorzatę w „Fauście” czy moniuszkowską „Halkę”. Była jedną z pierwszych odtwórczyń tytułowej partii Goplany w operze Władysława Żeleńskiego. To właśnie na warszawskiej scenie poznała legendarnego Enrico Caruso, podczas specjalnego koncertu na cześć cara Mikołaja II i jego żony.
Po kilku latach otrzymała angaż w Operze Berlińskiej (1902). W tym samym roku wyszła za mąż za prawnika Władysława Waydę. Tak rozpoczęła się ponad dekada jej kariery na operowej mapie świata. Przez jeden sezon występowała w Operze San Carlo w Lizbonie oraz, kolejno: w Teatro Real w Madrycie, Odessie i Pradze. Podczas pobytu w Paryżu dokształcała się wokalnie u wybitnego tenora Jana Reszke. W latach 1904-1906 występowała w londyńskim Covent Garden, gdzie ponownie przecięły się ścieżki jej i Enrico Caruso, a także znakomitego rosyjskiego basa Fiodora Szalapina. Pod koniec 1910 roku wystąpiła w Operze w Chicago. Rok później Nellie Melba, z którą była na roli jako Małgorzata w „Fauście”, zaprosiła ją do udziału w tournée po Australii.
Rozwój kariery Korolewicz szedł w parze z rozwojem jej głosu. Z biegiem lat coraz częściej sięgała po dramatyczne partie sopranowe, takie jak tytułowe Tosca, CioCioSan, Amelia w „Balu maskowym” Verdiego, a nawet wagnerowskie, m.in. Elza w „Lohengrinie” i Elżbieta w „Tannhauserze”.
Gdy w 1914 roku wybuchła wojna występowała w Operze Lwowskiej, w międzyczasie pracując jako pielęgniarka w tamtejszym szpitalu wojskowym. 17 marca 1916 roku w Teatrze Miejskim we Lwowie na cześć Marszałka Józefa Piłsudskiego odbyło się przedstawienie „Halki”. Korolewicz zaśpiewała wówczas partię tytułową.
Kiedy we wrześniu 1917 roku obejmuje kierownictwo nad Operą Warszawską jest krytykowana za niski poziom przedstawień. Dodatkowo teatr boryka się z problemami finansowymi. Jednak swym uporem, determinacją i zmysłem managerskim Korolewicz udowadnia, że jest właściwą osobą na właściwym miejscu. Przez 2 lata udaje jej się wystawić m.in. „Parię” Moniuszki, „Zamek na Czorsztynie” Kurpińskiego w 60-lecie śmierci kompozytora, „Mazepę” Minchejmera, „Starą baśń” Żeleńskiego, polskojęzyczną premierę „Erosa i Psyche” Różyckiego (1918), a także „Orfeusza i Eurydykę” Glucka oaz „Afrykankę” Meyerbeera z jej własnym udziałem w partii Seliki. To dzięki jej inicjatywie fenomenalna Ada Sari po raz pierwszy śpiewa w Warszawie w „Uprowadzeniu z Seraju” Mozarta i „Cyruliku Sewilskim” Rossiniego.
Kilka dni po uzyskaniu przez Polskę niepodległości 11 listopada 1918 roku składa rezygnację. Można się domyślać, że powodem była napięta i pełna zawirowań sytuacja w kraju oraz narastające problemy w teatrze. Korolewicz-Waydowa pozostaje jednak na etacie solistki i 9 lutego 1919 roku występuje jako moniuszkowska „Halka”, po raz pierwszy w wolnej Polsce.
Doświadczenie zdobyte podczas kierowania warszawską Operą procentuje i latem tego samego roku dostaje propozycję zostania dyrektorką Opery Lwowskiej. Mimo trudnej sytuacji finansowej teatru, Korolewicz przyjmuje propozycję i otwiera sezon 1919/1920 „Strasznym dworem”. We Lwowie jest jednocześnie dyrektorem i pierwszym sopranem. Występuje jako Tosca, Aida czy Santuzza. Do przedstawień zaprasza innych znakomitych solistów operowych tamtych czasów, takich jak Józef Mann czy Ewa Bandrowska. I co ważne kładzie szczególny nacisk na wystawianie oper polskich kompozytorów. Wraz z innymi solistami teatru daje występy charytatywne w lokalach rozrywkowych, a nawet na ulicach Lwowa. Dochód przeznacza dla wdów i sierot po poległych obrońcach miasta. Jej ostatnim spektaklem na stanowisku jest „Aida”. Następnie na trzy lata wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych.
W 1923 roku Korolewicz wraca do Polski i przez kilka lat mieszka w Zakopanem. Tęskni jednak za Warszawą, gdzie otwiera własne studio śpiewacze i co ciekawe ponownie obejmuje stanowisko dyrektora Opery Warszawskiej, tym razem na lata 1934-36. Stara się iść z duchem czasu i wystawia spektakle pełne wizualnego przepychu, inspirowane ówczesną rewią. Angażuje nawet, jako drugą primabalerinę, tancerkę rewiową Lodę Halamę. Wystawia „Aidę”, „Carmen”, „Krainę uśmiechu” Lehara, „Don Carla” Verdiego czy „Harnasie” Szymanowskiego i doprowadza do polskiej prapremiery „Poławiaczy pereł” Bizeta. Ostatecznie, po ogniu krytyki ze strony prasy oraz konfliktach z własnym zespołem artystycznym, Korolewicz ponownie żegna się z dyrektorskim stanowiskiem.
Na czas wojny artystka pozostaje w Warszawie. Później kilkukrotnie zmienia miejsce zamieszkania. Swój jubileusz 50-lecia pracy artystycznej świętuje w Krakowie. Powraca do stolicy pod koniec życia, gdzie umiera 20 czerwca 1955 roku. Zostaje pochowana na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. W 1958 roku wrocławski Zakład Narodowy im. Ossolińskich publikuje jej autobiografię zatytułowaną „Sztuka i życie – mój pamiętnik”, a siedem dekad później, 12 marca 2022 roku we foyer Teatru Wielkiego – Operze Narodowej w Warszawie, dyrektor Waldemar Dąbrowski dokonuje uroczystego odsłonięcia marmurowego popiersia Janiny Korolewicz-Waydowej autorstwa Barbary Falender.