Arrow José Miguel Pérez-Sierra: Hiszpańskie bel canto i Rossini w sercu Krakowa

10 Lip, 2026
José Miguel Pérez-Sierra: Hiszpańskie bel canto i Rossini w sercu Krakowa
©

W jakim kontekście odbędzie się prezentacja hiszpańskiej opery Marina Emilia Arriety, która już w sobotę zainauguruje Royal Opera Festival w Krakowie?

Spektakl wpisuje się w cykl, który nazwaliśmy La noche española – „Noc hiszpańska”. Mam ogromną satysfakcję, że od sześciu lat wydarzenie to stanowi stały punkt programu Royal Opera Festival. Rozpoczęliśmy od prezentacji fragmentów oper Rossiniego, których akcja rozgrywa się w Hiszpanii, zestawionych z romansami z zarzuel. Reakcja publiczności była niezwykle entuzjastyczna. Wkrótce poproszono nas o przygotowanie pełnej gali zarzuelowej, która również okazała się wielkim sukcesem.

W 2023 roku, po raz pierwszy w historii Polski, zaprezentowaliśmy kompletną zarzuelę – El barberillo de Lavapiés. Rok później wystawiliśmy Luisę Fernandę, w 2025 roku – La tabernera del puerto, natomiast w tegorocznej edycji sięgamy po jedno z najpiękniejszych dzieł hiszpańskiej literatury operowej – Marinę Emilia Arriety.

Polska publiczność reaguje na ten repertuar z ogromnym entuzjazmem – zarówno podczas Royal Opera Festival w Krakowie, jak i, od trzech lat, w ramach Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju. W marcu tego roku Teatr Wielki w Łodzi przygotował ponadto własną inscenizację La verbena de la Paloma Tomása Bretóna. Przedstawienie spotkało się z bardzo dobrym przyjęciem i ma pozostać w repertuarze teatru, z planem prezentacji kilkunastu spektakli w ciągu sezonu.

Jako dyrektor muzyczny Teatro de la Zarzuela w Madrycie odczuwam wielką satysfakcję, widząc, że zarzuela na dobre zakorzeniła się w Polsce. Gatunek ten zdobywa również coraz silniejszą pozycję na scenach poza Hiszpanią. Dużą rolę odgrywa w tym znakomity reżyser Christof Loy oraz jego zespół Los Paladines, z którym ściśle współpracuję. W minionym roku prezentowaliśmy pełne zarzuele i koncerty galowe między innymi w Theater Basel, Theater an der Wien oraz Deutsche Oper Berlin.

Międzynarodowa publiczność bardzo bezpośrednio reaguje na emocjonalność i energię hiszpańskiego teatru lirycznego. Potwierdza to fakt, że wszędzie tam, gdzie repertuar ten prezentowany jest z należną starannością i na odpowiednim poziomie artystycznym, spotyka się z żywym zainteresowaniem i odnosi sukces.

Wracając do Mariny, jestem przekonany, że zostanie ona w Krakowie przyjęta bardzo dobrze. To opera głęboko zakorzeniona we włoskim romantycznym bel canto, odznaczająca się wielkim kunsztem kompozytorskim, melodycznym bogactwem i wyjątkową urodą. Jest przy tym dziełem niezwykle wymagającym – zarówno dla orkiestry, jak i dla śpiewaków.

Dysponujemy znakomitą obsadą. W tytułowej roli wystąpi Maylin Cruz, partię Jorge wykona Antoni Lliteres, jako Roque pojawi się Pietro Spagnoli, a w roli Pascuala – Emmanuel Franco. Pod koniec miesiąca zaprezentujemy Marinę również podczas festiwalu Rossini in Wildbad w Niemczech, ponownie z udziałem Orkiestry i Chóru Filharmonii Krakowskiej. Dokonamy tam także rejestracji opery dla wytwórni Naxos, co nadaje całemu przedsięwzięciu dodatkowe znaczenie.

Dwa lata temu został Pan dyrektorem muzycznym i artystycznym Royal Opera Festival. Jak ocenia Pan ten okres i co uważa za największe osiągnięcie?

Był to czas niezwykle intensywny, ale zarazem bardzo satysfakcjonujący. Fundamentem festiwalu pozostaje twórczość Gioacchina Rossiniego. Royal Opera Festival jest trzecim ważnym festiwalem rossiniowskim na świecie – po Pesaro, gdzie zadebiutowałem jako bardzo młody dyrygent, oraz Bad Wildbad, będącym naszym partnerskim ośrodkiem.

Jako uczeń legendarnego maestra Alberta Zeddy i zarazem wielki miłośnik twórczości Rossiniego odczuwam ogromną dumę, mogąc kierować festiwalem poświęconym jego muzyce. Upowszechnianie dzieł tego kompozytora, również tych wykonywanych rzadziej, jest jednym z najważniejszych zadań środowiska rossiniowskiego na całym świecie.

Choć Rossini pozostaje centralną postacią programu, w ubiegłym roku otworzyliśmy się również na polskie bel canto, prezentując operę Pierre de Médicis Józefa Michała Poniatowskiego – dzieło o wysokich walorach artystycznych, a zarazem niezwykle wymagające wykonawczo.

Sądzę, że udało nam się wyraźnie ukształtować i umocnić linię artystyczną festiwalu. Pragniemy prezentować publiczności nie tylko najważniejsze tytuły repertuaru belcantowego, lecz także zapomniane lub rzadko wykonywane dzieła, które zasługują na ponowne odkrycie.

Bez wątpienia największym osiągnięciem było jednak stworzenie prawdziwej artystycznej wspólnoty skupionej wokół Orkiestry i Chóru Filharmonii Krakowskiej. Poziom obu zespołów jest znakomity, a ich zaangażowanie, elastyczność stylistyczna i pasja do tego repertuaru stanowią podstawę sukcesu całego przedsięwzięcia.

Marina nie jest jedynym dziełem, które poprowadzi Pan w tym roku w Krakowie. Stanie Pan również za pulpitem dyrygenckim podczas wykonania La gazza ladra Rossiniego, zaprezentowanej w rzadko wykonywanej wersji. Na czym polega wyjątkowość tego projektu?

La gazza ladra, czyli Sroka złodziejka, jest dziełem fascynującym. To zarazem szesnasta opera Rossiniego, którą włączam do swojego repertuaru.

Utwór należy do gatunku opery semiseria. Mimo pozornie lekkiego tytułu zawiera sceny o bardzo silnym napięciu dramatycznym, a chwilami wręcz mrocznym charakterze. W dziele tym wyraźnie obecny jest także wymiar społeczny – krytyka niesprawiedliwości, nadużywania władzy i bezwzględności systemu prawnego.

W Krakowie zaprezentujemy wersję neapolitańską, zawierającą trzy alternatywne arie, wykonywane niezwykle rzadko. Ich obecność poszerza dramaturgiczny i muzyczny wymiar opery, pozwalając spojrzeć na znane dzieło z nieco innej perspektywy.

Dla krakowskiej publiczności będzie to wyjątkowa okazja, aby usłyszeć La gazza ladra w odmiennej, mało znanej wersji. Ponownie wystąpi Orkiestra Filharmonii Krakowskiej, której towarzyszyć będzie znakomita międzynarodowa obsada solistów.

W ostatnich latach powstał wyjątkowy muzyczny pomost między Krakowem a Bad Wildbad. Jak opisałby Pan relację łączącą Royal Opera Festival z festiwalem Rossini in Wildbad?

Jest to relacja oparta na rzeczywistym partnerstwie artystycznym. Współpraca z festiwalem Rossini in Wildbad, podczas którego dyryguję niemal nieprzerwanie od ponad dziesięciu lat, ma dla nas fundamentalne znaczenie.

Punktem wyjścia była współpraca Filharmonii Krakowskiej z niemieckim festiwalem, gdzie krakowski zespół pełni funkcję orkiestry rezydującej. Z czasem narodziła się idea, aby produkcje przygotowywane z myślą o Bad Wildbad prezentować również publiczności w Krakowie. Obecnie program przygotowany podczas Royal Opera Festival jest następnie przenoszony do Niemiec.

Partnerstwo obu festiwali pozwala nam wzajemnie wzmacniać ich potencjał artystyczny i międzynarodową rangę. Dzielimy obsady, zespoły wykonawcze oraz program Akademii – wyjątkowego przedsięwzięcia przeznaczonego dla młodych śpiewaków, trwającego niemal dwa miesiące. Akademia ugruntowała już swoją pozycję jako jedna z najbardziej interesujących inicjatyw edukacyjnych i artystycznych tego rodzaju w Europie.

Ciągłość między oboma festiwalami jest naturalna i bardzo dobrze przemyślana. Kraków i Bad Wildbad łączy podobna filozofia programowa: zainteresowanie bel cantem, odkrywanie rzadko wykonywanych dzieł oraz troska o najwyższy poziom wykonawczy. Powstała dzięki temu synergia wzmacnia oba wydarzenia i pozwala realizować projekty, które dla pojedynczej instytucji byłyby znacznie trudniejsze do przeprowadzenia.