Miłość, humor i walc – „Wiedeńska krew” na scenie Opery Krakowskiej
Kiedy codzienne troski dają się we znaki, najlepszym lekarstwem okazują się humor, baśniowa fantazja i lekka, taneczna muzyka. Wszystko to odnajdziemy w operetce Wiedeńska krew Johanna Straussa, której premiera w Opera Krakowska odbędzie się 22 maja.
Pod koniec XIX wieku dyrektor wiedeńskiego CarlTheater, Carl Jauner, dostrzegł w operetce szansę na ukojenie dla publiczności i artystyczny sukces. Miał szczęście, że żył jeszcze wówczas Johann Strauss. Zamówił u kompozytora nowe dzieło, do którego libretto stworzyli Victor Léon i Leo Stein. Strauss był jednak już zbyt schorowany, by napisać całkowicie nową muzykę. Wyraził natomiast zgodę, by – zgodnie z jego wskazówkami – wykorzystać wcześniejsze kompozycje. Tak powstała partytura pełna najpiękniejszych walców Straussa, w tym słynnego „Wiener Blut”. Kompozytor nie doczekał premiery, pozostawił jednak dzieło, które na stałe weszło do repertuaru teatrów muzycznych i od pokoleń zachwyca melomanów.
Po Wiedeńską krew sięgnął teraz Giorgio Madia – włoski tancerz baletowy, choreograf i reżyser, ceniony za mistrzowskie prowadzenie narracji ruchem, nowoczesne spojrzenie na klasykę oraz wyjątkowe poczucie humoru. Spektakl realizowany jest wspólnie z zespołami artystycznymi Opery Krakowskiej, a efekty tej współpracy będzie można oglądać od 22 do 31 maja przy ul. Lubicz 48.
– Powodów, dla których operetka jest wspaniała, są tysiące. To zapach krajobrazu, styl epoki, akcenty języka i smak specyficznego sposobu życia – a wszystkie te cechy niesie niezmierzona siła jej melodii. Elementy te wyrażają ludzką tęsknotę za radosną egzystencją, dziś równie żywą jak dawniej. W mojej podwójnej roli reżysera i choreografa staram się usunąć warstwy kliszy i „odkurzyć” oryginalną partyturę, aby odnaleźć jej żywe, często przewrotne serce – mówi Giorgio Madia.
Akcja operetki rozgrywa się podczas Kongresu Wiedeńskiego w 1815 roku, którego celem było przywrócenie „starego porządku” po epoce Napoleona. Twórcy spektaklu pokazują jednak nie tylko polityczne tło epoki, lecz także narodziny nowej społecznej energii – wiedeńskiego walca.
– Nasza inscenizacja osadzona jest w realiach kongresu wiedeńskiego. Podczas gdy monarchowie próbowali przywrócić dawny ład i równowagę sił, salę balową podbijała rewolucyjna siła społeczna: walc wiedeński. Ignorował on sztywne normy moralne XIX wieku, zbliżając kobiety i mężczyzn bardziej niż kiedykolwiek wcześniej było to dozwolone. Taniec nie jest tu jedynie „przerwą na tańce”, ale narzędziem narracji, wyrażającym to, czego bohaterowie nie potrafią wypowiedzieć słowami – tłumaczy reżyser.
Wizualną stronę spektaklu współtworzy Maarja Meeru, autorka scenografii i kostiumów. Choć całość utrzymana została w monochromatycznej tonacji, zachwyca bogactwem fasonów i detali, przenosząc widzów do bajkowych salonów wirujących w rytmie wiedeńskiego walca.
To propozycja idealna dla wszystkich miłośników humoru, wysokiej estetyki i muzyki Johanna Straussa – króla XIX-wiecznej muzyki rozrywkowej.